GLINIANA CZARKA

Pewien mnich mieszkał niegdyś w jaskini pośród gór. Żył prosto, jadał prosto, posiadał niewiele: jedno stare kimono i glinianą czarkę, którą przed laty podarował mu przyjaciel z czasów młodości. Pijał z niej herbatę i zioła znalezione w lesie. Od dawna praktykował samotność, milczenie, post. Dzięki medytacji czuł jak uwalnia się od wszelkich związków z tu i teraz i migruje ku nieskończoności. Był spełniony.
Pewnego upalnego dnia, pasterz kóz przepędzał swoje stado tuż koło jaskini mnicha. Żar lał się z nieba. Zmęczony zajrzał do wnętrza i zawołał: czy jest tu kto? Widząc medytującego mnicha, pokłonił mu się niezgrabnie i poprosił o kubek wody. Mnich wziął swoją glinianą czarkę i nabrał wody ze źródła bijącego wewnątrz jaskini. Mężczyzna pił łapczywie, a potem próbując nieporadnie odstawić czarkę na skalną półkę upuścił ją na ziemię. Naczynie pękło na kilka drobnych kawałków. Mnich spojrzał na pasterza, potem na leżące na kamiennej podłodze skorupy i poczuł jak zalewa go fala gniewu i żalu. Pasterz tłumaczył się, przepraszał, ale mnich go nie słuchał. Chciał tylko, żeby ten niezgrabny, śmierdzący kozami człowiek poszedł sobie wreszcie z jego jaskini i więcej już do niej nie wracał. Tak też się w końcu stało. Kłaniając się przepraszająco pasterz pożegnał się i odszedł w swoją stronę.
Mnich pochylił się bezradnie nad zbitą czarką. "Posklejać się nie da, cóż, trzeba wyrzucić". Po wyjściu pasterza, jaskinia znów opustoszała, ucichła. Mnich próbował medytować, ale nie znajdował spokoju. Na wspomnienie rozbitej czarki serce zalewała mu gorzka mieszanina gniewu i smutku. Dawno tego nie doświadczał. W końcu, nie mogąc się skoncentrować, wyszedł na zewnątrz i usiadł na omszałym kamieniu. Patrzył jak słońce powoli roztapia się w odległym jeziorze. W końcu zniknęło za horyzontem, barwy przygasły, niebo pociemniało.
I wtedy mnich zrozumiał, że mimo lat spędzonych na duchowej praktyce, postach i medytacji, nie postąpił jeszcze ani kroku.

Komentarze

Popularne posty