TAM, GDZIE ZACZYNA SIĘ NOC

Czy wiecie, gdzie zaczyna się noc? Czy widzieliście kiedyś jak to się dzieje? Ja już wiem. Widziałam. Jechałam z Krosna w stronę Dukli. Wjechałam na górę w Rogach i z wysoka zobaczyłam to wyraźnie. Ciemność wypływała strumieniem spod Cergowej. Kłębiła się w dolinie Jasiołki, przysłoniła Lipowicę, a potem ciemnym skrzydłem okryła Duklę. Powoli, wzdłuż granicy, wyrosła ciemna, widmowa góra, wał chmur. Zaczynał się może gdzieś na Tarnicy, a kończył na Magurze Małastowskiej, zresztą, kto to wie. Nocna armia cicho i niezauważalnie parła do przodu, sunęła na północ zdobywając kolejne tereny. Zagarniała wsie i miasta, bezwzględna i milcząca w swym upartym pochodzie. Dokąd dotarła tej nocy? Nie wiem. Być może zatrzymało ją dopiero morze, w którym mogła się przejrzeć, zobaczyć ciemność i zadrżeć. Mrok zawarł się i połknął ziemię. I wtedy nad całym światem zapadła noc. Wjechałam w ciemny kłąb z obawą. Myślałam, że w środku trwa nawałnica, wicher rozrywa ciemne chmury, sypie śnieg. Ale Dukla była spokojna. Paliły się pierwsze latarnie, zapadała noc, a sen kołysał koronami starych kasztanowców w parku. Dukla – mała szklana kulka z pastelowym widoczkiem. Odwracasz i pada śnieg. A po chwili wszystko cichnie, opada i widać jeszcze lepiej, że świat trwa nadal, że jest bezpieczny, niezmienny, doskonale hermetyczny. Może dlatego tak się jej kurczowo trzymam, tej szklanej kulki z uroczymi płatkami śniegu, tej plastikowej imitacji rajskiej doliny, co daje mi ułudę bezpieczeństwa i bycia u siebie. Kiedy przyjeżdżam tu i zamykam za sobą drzwi, wszystko inne znika. To co było, to, co ma być, Ty, on, ona, nikniecie, stajecie się nierealni, odlegli, jak opowieść, legenda, jak zasłyszana historia. Powierzchnia kuli zniekształca twarze, kontury chwieją się na powierzchni wody. Zamykam drzwi. Zza okna obserwuję gęstniejącą noc. Niedługo spadnie śnieg. Biel okryje poszarzały ogród. Poczekam do wiosny. Ukryję się tu, gdzie ma początek noc, gdzie spod góry wypływa ciemna i gęsta rzeka. Nikt mnie tu nie zauważy, wiatr nie dowieje, kogut nie dopieje, kura nie dogdacze. A potem? W szklanej kuli czas jest jak kropla wody. Minione i obecne mają dokładnie tą samą konsystencję.

Komentarze

Popularne posty